środa, 27 listopada 2013

Owl



Cześć! Dziś chciałam napisać dla Was co nieco o modzie, będzie to moda nie taka typowa, bo dotycząca dekorowania wnętrz.
Aktualnie modne są sowy i sówki w każdej postaci. Ja też pokusiłam się by jakąś namiastkę tego ptaka mieć w domu. U mnie przybrał on postać kuchennej łapki i rękawicy. Zestaw "sówkowy" zdobyłam już jakiś czas temu w rossmannie - muszę przyznać, że zdarza się im mieć naprawdę fajne gadżety.



Inspirując się poszewkami hand made z blogów, namalowałam sobie sówkę na poduszkę :)

Ja potrzebowałam tylko farby do tkanin, cienkiego pędzelka i tektury aby nie zabrudzić niechcianej części podusi. U mnie z obowiązkowym kocykiem z ikei prezentuje się ona tak:


Czy u Was w domach też zagościły już wszechobecne sowy?
Jeśli tak to piszcie pod jaką postacią, bo wiem, że teraz pomysłów są tysiące!
Przesyłam ciepłe uściski!


Asia



sobota, 23 listopada 2013

Lalki z getta



Przygotowując się do ustnej matury z języka polskiego natrafiłam w Empiku na książkę Evy Weaver pt: "Lalki z getta". Już sam tytuł spowodował, że sięgnęłam po lekturę. Wczytawszy się w opis z tyłu okładki postanowiłam ją kupić. Mimo, że nie jest to prawdziwy obraz życia żydowskiego chłopca, to książka porusza tak bardzo, że nie daje o sobie zapomnieć. W ten sposób postanowiłam Wam przedstawić krótką historię małego Miki i dorosłego Maxa.




Historia rozpoczyna się krótkim wstępem do przerażającej opowieści. Czas akcji wprowadza nas w rok 2009, ale zaraz bohater zabiera nas w nie tak odległą przeszłość, czyli w rok 1938. Mika- dwunastoletni żydowski chłopiec mieszkający ze swoją matką i ukochanym dziadkiem otrzymuje płaszcz, który skrywa wiele tajemnic. Wraz z nastaniem września 1939 roku zaczęły się bombardowania. Zawieszenie lekcji, utrata pracy na uniwersytecie i w końcu dziwne zachowania Niemców wobec Żydów. Każdy z nich był zmuszany do noszenia gwiazdy Dawida, odebrano im znaczną część pożywienia, a nawet nałożono na nich obowiązek wyrobienia kenkart. Strach i przerażenie były obecne każdego dnia od wkroczenia niemieckich oddziałów. Dopiero w roku 1940 wszystko się zmieniło, zmieniło się na gorsze. Żydzi byli zobowiązani do opuszczenia swoich mieszkań i przeniesienia się do getta. Tak samo jak inni, Mika wraz ze swoim dziadkiem i mamą zamieszkali w gettcie. Płaszcz o którym wcześniej wspomniałam stał się najcenniejszą rzeczą dziadka, ponieważ dzięki dużej ilości małych i większych kieszeni mógł pomieścić w niej cały swój dobytek. Niestety nic takie proste nie jest, a tym bardziej życie w zamkniętej przestrzeni. Niedługo po przeprowadzce, dziadek zginął od strzału, a chciał tylko ocalić młoda kobietę. Od tego momentu Mika się zmienia. Powierzony mu płaszcz stara się szanować i chronić. Pewnego razu odkrywając zdobycze płaszcza natrafia na lalki, a dokładniej pacynki. Mika widząc nieszczęście, strach, lęk w oczach innych Żydów, postanawia zostać lalkarzem i świetnie mu to wychodzi aż do czasu, gdy... na swojej drodze spotyka żołnierza Maxa. Świat Miki przewraca się do góry nogami. Rozpoczyna podwójne życie. Życie w gettcie, gdzie opiekuje się swoją matka, wystawia przedstawienia w dziecięcym szpitalu z kuzynką i życie poza gettem, gdzie zostaje zmuszany do prezentowania pacynek śmierdzącym i okrutnym żołnierzom nie jest łatwe To jest pierwsza historia książki, natomiast druga ma już zupełny inny wymiar i znaczenie. Max, żołnierz, który zapoczątkował podwójne życie Miki, który wydawałoby się, że mu w pewien sposób pomógł został zesłany na Syberię. Stracił kontakt ze swoją rodziną. Ciężka praca, ból, tęsknota sprawiają, że Max czuje się samotny i wtedy wyciąga księcia- pacynkę, którą dostał w prezencie od Miki.



"Przejmujący opis wojny widzianej oczami dziecka i jego prześladowcy. Porywające studium ludzkiej odwagi i siły przebaczenia"

To nie jest książka o której da się tak po prostu zapomnieć. Wzruszająca i niezwykła, tak mogłabym ją określić.

Klaudia 



środa, 20 listopada 2013

Bibeloty za grosze



Dawno mnie nie bylo :) Dużo się ostatnio działo, dziś też miałam plany na wieczór - Zumba, którą tak ostatnio z wielu powodów omijałam. Jednak i dziś nie będzie mi dane odprężyć się podczas tańca, bo przez dzisiejszą chlapę czuję, że bierze mnie przeziębienie.

Postanowiłam więc pokazać Wam kilka rzeczy z mieszkania, bo nie ma nic przyjemniejszego niż ciepła herbata, wolny wieczór i kocyk ( czerwony! zakupiony ostatnio w ikei z myślą o wprowadzaniu świątecznego nastroju do domu). Nie dość, że pieszo do IKEI mam jakieś 4 minutki więc jestem na bierząco z wszelkimi nowinkami, to jeszcze w pobliżu znajduje się świetna hurtownia Deco, którą uwielbiam!

Nie będę już opisywać jej dokładnie i wstawiać zdjęć z wnętrza tylko zapraszam tu - Ania wystarczająco zobrazowała to miejsce, z resztą to dzięki niej udało mi się tam trafić! Za co jestem straasznie wdzięczna :)

Niestety niewiele udało mi się tam kupić, bo choć wszystko jest magiczne, sielskie itd. muszę najpierw znaleźć miejsce u siebie w  mieszkaniu na te wszystkie bibeloty.

Pierwsza rzecz, której nie mogłam się oprzeć:

Skrzyneczka na herbatę, którą zawsze chciałam mieć! ( za jakieś 25zł)






Ramka - która od jakiegoś już czasu czeka na swoją fotografię







Doniczka za niecałe 5 zł, pokazywałam już wcześniej :)


To tylko kilka z wielu uroczych przedmiotów jakie można tam nabyć. 
Wracam grzać się pod kocykiem, wyczekując na "Bitwę o dom".
Też oglądacie ten program? Ja bardzo lubię spędzać wieczory oglądając zmagania uczestników, niektóre projekty są naprawdę dobre!

Pozdrawiam cieplutko
Asia



poniedziałek, 11 listopada 2013

Farba w spray'u ciągle w ruchu!

Po malowaniu lampionów została mi czarna farba w spray'u i oczywiście biały pisak do szkła.

Postanowiłam przerobić starą puszkę po herbacie na pojemnik na ciateczka i inne słodkości.
Puszkę po czekoladzie (mamy ich wiele w kawiarni) na pojemnik do mąki.
Od mamy kiedyś dostałam też malutką doniczkę w kolorze pomarańczy jednak zdecydowałam, że czarny będzie bardziej pasował do mojej kuchni.

Wszystko ładnie komponuje się z e zrobionym wcześniej lampionem.








Mam zamiar "zdobyć" (bo w kawiarni puszki po czekoladzie zaczęły być rozchwytywane) i zrobić jeszcze pojemniczki na ryż, cukier i coś co jeszcze wpadnie mi do głowy.

Milego wieczoru!

Asia

niedziela, 10 listopada 2013

Szydełkowe LOVE

Cześć!

Wiecie jakie cuda można znaleźć w ciucholandach? Całkiem ładne, urocze szydełkowe serwetki i obrusiki.
Te, które ja posiadam znalazła mi babcia bo ja jakoś nie umiem takich ciekawych rzeczy tam znaleźć.
Moim zdaniem takie rzeczy za takie grosze to naprawdę świetna sprawa!











A Wy odwiedzacie czasem second handy? Jeśli tak, to czego zazwyczaj tam szukacie?

Buziaki! 
Asia

piątek, 8 listopada 2013

Weranda, ganek - jak zwał tak zwał

Werandy - to naprawdę magiczne miejsca jak się je umie i chce urządzić. 






Niestety nie każdy z nas ma taką możliwość posiadać to cudo.
Jednak można w pewnien sposób wnieść trochę tej magii do swojego mieszkania. Sklepy bardzo nam to ułatwiają. Znajdziemy w nich ozdobne doniczki, konewki czy latarenki, które postawione w domu choć trochę będą nawiązywały do werand, na których każdy z pewnością relaksowałby się popołudniami po pracy : )
Tutaj przykład ozdób z Praktikera







W sieci znalazłam też bardzo fajną rzecz - tablicę z zasadami jakie powinny panować na wszystkich gankach.


To tyle na dziś.
Miłego wieczoru!
Asia

środa, 6 listopada 2013

Kawiarnia

Ostatnio co chwila wymyślam coś, aby nasza kawiarnia wyglądała coraz fajniej. Najlepiej żeby zrobić to szybko i tanio oczywiście :)

Szklane świeczniki kupione za 99gr sztuka przewiązałam ozdobną wstążką, trochę zwiniętej w "sianko" włożyłam na dno świecznika i włożyłam wkład zniczowy. W ten sposób na szyko i tanio powstały uniwersalne świeczniki na stoły. Z racji, że mamy jesień na nasze drzewko powiesiliśmy suche liście, a na lampy żeby nawiązać trochę do halloween przyklejone zostały wycięte z papieru kolorowego nietoperze.









Niedługo święta więc na pewno pokażę Wam jak kawiarnia będzie wyglądać po świątecznej dekoracji! Już mam mnóstwo pomysłów w głowie jak sprawić, żeby było przytulnie i świątecznie oczywiście :)

Asia

sobota, 2 listopada 2013

Jodi Picoult

Witajcie kochani!

Czy u Was też jest tak ciemno, mokro i ponuro jak w Poznaniu? Wyglądając przez okno chciałoby się spędzić cały dzień w łóżku, z tego też powodu postanowiłam wprowadzić do mojego bloga nowy wątek jakim będą książki. Zdecydowanie jest to jedna z lepszych możliwości spędzania takich pochmurnych, deszczowych dni w domu.
Co jakiś czas będzie gościnnie wpadała tu moja siostra, która przedstawi Wam swoją recenzję przeczytanych książek. Obie bardzo dużo czytamy i mamy swoich faworytów wśród autorów. Jedną z nich jest Jodi Picoult, autorka wielu bestsellerów, powieści bardzo realistycznych i wzruszających. To za co ją cenię najbardziej - porusza ona tematy życia codziennego. W wspaniały sposób opisuje problemy z jakimi na codzień borykają się ludzie. Jej książki są naprawdę wciągające i prawdziwe dlatego polecam je każdemu, szczególnie w takie nieciekawe dni jak dziś. 







Asia