niedziela, 22 grudnia 2013

Magicznie...

Tak jak obiecalam, dziś pokażę Wam zdjęcia obrazujące zrobiony wystrój w kawiarni. Po dlugim czasie szycia, pieczenia i dekorowania powstał całkiem przyjemny i magiczny nastrój świąt.










Tym razem zdjęcia robiła koleżanka z pracy. Moim zdaniem idealnie oddała klimat panujący w kawiarni.
A Wam jak się podoba?

Buziaki

 Asia

czwartek, 19 grudnia 2013

Mikołajkowe prezenty


Wiem, że już trochę spóżniłam się z tym postem, jednak swój prezent mikołajkowy od rodzinki dostałam dopiero w weekend jako, że mieszkamy ok 100 km od siebie. Oprócz, mnóstwa słodyczy, które nie mieszczą mi się w szafkach ( w tym milka oreo!), dostałam idealnie trafiony prezent na który składają się dwie buteleczki przepięknie ozdobione, świąteczny ciasteczkowy ręczniczek do kuchni i wybrane przez moją siostrę serwetki w sówki, w których ostatnio się zakochałam!






Wprost prezent idealny dla mnie! Jestem im bardzo wdzięczna za tak urocze dodatki!

Niedługo pokażę Wam mój świąteczny wystrój z mieszkania, ponieważ w końcu mogę powiedzieć, że jest on kompletny :)
Buziaki
Asia

sobota, 14 grudnia 2013

Świąteczne drzewko


Cześć!

W końcu mogę Wam pokazać moje drzewko robione dla rodzinki jako prezent mikołajkowy. Trochę się natrudziłam przy tym, ale efekt jest naprawdę fajny.
Poparzyłam sobie przy tym palec, kiedy kleiłam przy użyciu pistoletu jednak było warto!
Niestety zdjęcie było robione na szybko, ponieważ się spieszyłam i moim zdaniem nie oddaje całego uroku drzewka.
Każdemu polecam taką zabawę!
Potrzebujemy tylko styropianową kulę; ozdoby, które chcemy przyklejać; doniczkę, wstążkę no i oczywiście klej na gorąco ( obowiązkowo chronimy łapki, bo noc spędzona z ręką w szklance zimnej wody nie należy do najwygodniejszych - ból jest taki okropny! )




Miłego wieczorku!

Asia

czwartek, 12 grudnia 2013

Poduszki jak malowane


Cześć

Dziś pokażę Wam kolejną poduszkę, którą namalowałam wczoraj - strasznie długo zajęło mi zabranie się za to. Studia i praca nie dają mi za wielu możliwości żeby coś zdziałać, jednak w końcu jest! Do kompletu z sową dumnie prezentuje się na kanapie :)

Jako, że powinnam już wprowadzać typowy świąteczny nastrój myślę, żeby na szybko zrobić jakieś bożonarodzeniowe podusie. Zobaczymy co mi z tego myślenia wyjdzie.






Dziś to tyle bo muszę biec na zajęcia :)

Przyjemnego wieczoru 

Asia

wtorek, 10 grudnia 2013

Santa Claus w moim wydaniu

Pewnie każdy w domu ma jakiegoś świętego mikołaja czy to w postaci czekolady, zawieszki choinkowej czy innej ozdoby. Nic dziwnego, przecież jest to nieodzowny element naszych Polskich świąt. Gdyby nie on część magii która wigilii towarzyszy gdzieś by się ulatniała.

Jako, że w kawiarni mieliśmy wcześniej zrobioną czarownicę na Halloween postanowiliśmy przerobić ją na gwiazdora. Tak więc z krepy, waty, papieru kolorowego i kawałka organzy powstała dość zabawna postać mikołaja. (korpus całej postaci stanowi stojak na biżuterię).
Nie miałam pomysłu jak zrobić ręce temu Panu z tego też powodu kawałek sznurka i rękawic z papieru imitują coś na ich kształt. : )



Jak widać na zdjęciu tutaj też wykorzystałam papierowe gwiazdy.
Niedługo nasza dekoracja świąteczna będzie 100% wiec z pewnością post na jej temat ukaże się także.

Buziaki Asia

niedziela, 8 grudnia 2013

Chłopiec z latawcem

         "Chłopiec z latawcem"


Khaled Hosseini, to amerykański powieściopisarz i psycholog pochodzenia afgańskiego. Zadebiutował w 2003 roku powieścią "Chłopiec z latawcem", która należy do największego literackiego bestselleru ostatniej dekady. Książka jest pełną emocji opowieścią o przyjaźni, rodzinie, trudnych do wybaczenia błędach oraz powodującej odkupienie miłości.
Głównym bohaterem jest Amir-dwunastoletni syn Pasztuna, który wychowuje się bez matki. Wspólnie z ojcem mieszkają w jednorodzinnym domu w Afganistanie. W ich gospodarstwie zamieszkuje służący ze swoim synem Hasanem-jedenastoletnim potomkiem Mongołów. Nie chodzi do szkoły, jest analfabetą, nie ma przyjaciół, ponieważ wszyscy go wyśmiewaja i nazywają "płaskonosym". Za najlepszego przyjaciela uważa Amira, z którym spędza każdą wolną chwilę. Chłopcy mimo odmiennych kultur i wychowania świetnie się dogadują. Wspólnie czytają książki i puszczają latawce. W mieście grasuje grupka chłopaków pod dowództwem Asefa, który czerpie radość z dokuczania Amirowi i Hasanowi.W wielu bójkach, to właśnie Hasan staje w obronie przyjaciela, ponieważ Amir jest uważany za tchórza i mięczaka. Pewnego dnia w mieście zorganizowane zostały zawody w puszczaniu latawca. Chłopcy postanawiają wziąć w nich udział i wygrywają. Łapiąc spadającego latawca, Hasan krąży po uliczkach miasteczka. Nie zauważył, że obserwują go Asef ze swoja bandą. Przy nadażającej sie okazji wychodzą i gwałcą chłopca na oczach Amira, który nie potrafi stanąć w obronie swojego przyjaciela. Nie dopuszcza do siebie myśli, że nic nie zrobił i nie umiał się postawić. Doprowadza nawet do tego, że służący wraz z synem Hasanem wyprowadzają się.
Po wielu latach Amir będąc dorosłym mężczyzną dostaje telefon od przyjaciela ojca. Okazuje się, że jego dawnego towarzysza z dzieciństwa zabili talibowie. Chcąc odpokutować swoje winy, postanawia odszukać syna Hasana.
Podczas poszukiwań Amir doznaje szoku, dowiadując się skrywanych przed nim i przed Hasanem tajemnic. Czy wiadomość, którą usłyszy zmieni jego życie? Aby się dowiedzieć, sięgnij po książkę. :)








Klaudia

sobota, 7 grudnia 2013

Snowman

Za oknem wszędzie biało, nie spodziewałam się śniegu tak wcześnie ale jak już jest to trzeba z niego korzystać!
Niestety ten zza okna jest mokry i niefajny więc bałwanów lepić się nie da.
Ja jednak postanowiłam stworzyć sobie takiego bałwana, którego można robić cały rok  :)
Mój bałwan to spienione mleko na espresso. Wystarczy przygotować sobie wcześniej kawę, spienić mleko i i dzbankiem wykonać odpowiednie ruchy aby powstały dwa koła "plamy" jedna pod drugą, kolejno tworzymy czapkę, a za pomocą wykałaczki wykończamy nasze dzieło malując szczegóły. Mój bałwanek prezentuje się tak:



Taką zabawę z bałwanem polecam każdemu!

Miłego dnia 
Asia

czwartek, 5 grudnia 2013

Z nutką aromatycznej kawy



Dziś w Poznaniu strasznie mroźno, co niestety nie cieszy mnie za bardzo, miałam plany by zrobić zakupy świąteczne, jednak zimno zaprowadziło mnie od razu do domu.

Popijając herbatkowego grzańca (zakupionego ostatnio w realu), czytając książkę - której recenzja pewnie też się niedługo pojawi, postanowiłam pokazać Wam jak prosto i szybko można wprowadzić do mieszkania słodki aromat kawy połączonej z pomarańczą.
Wiele nie zrobiłam by to uzyskać, wystarczyło kupić ziarnistą kawę, wcześniej ususzyć pomarańcze i udekorować tym mniejszą podstawkę na świeczki, którą już wcześniej zrobił dla mnie tata.-









To tyle na dziś, teraz planuję skończyć tworzyć mikołajkowe prezenty dla najbliższych.
Wszystkim zmarzluchom życzę dużo ciepełka!

Asia

środa, 4 grudnia 2013

Mam i ja!

Na wielu blogach pojawiają się gwiazdki z papieru, mnie także się one strasznie spodobały więc postanowiłam też zrobić kilka :)
Biało - czarny gwiezdny łańcuch powiesiłam przy oknie - bardzo, mi się podoba taka własnoręcznie robiona ozdoba. Wprowadza fajny nastrój przy świecach wieczorem. 
Kolejne gwiazdy stoją: jedna przy podstawce na świece( uwzględniona w poprzednim poście), a druga tak po prostu przy książkach, na regale.


Idealnie na zbliżające się święta!








niedziela, 1 grudnia 2013

Świerk i pomarańcze

Wiem, że dopiero 1 grudnia ale ja już postanowiłam wprowadzić do mieszkania trochę zapachu świąt. Zmieniłam wystrój podstawki na świece z jesiennej na zimową. Robi się coraz przytulniej!






Asia

środa, 27 listopada 2013

Owl



Cześć! Dziś chciałam napisać dla Was co nieco o modzie, będzie to moda nie taka typowa, bo dotycząca dekorowania wnętrz.
Aktualnie modne są sowy i sówki w każdej postaci. Ja też pokusiłam się by jakąś namiastkę tego ptaka mieć w domu. U mnie przybrał on postać kuchennej łapki i rękawicy. Zestaw "sówkowy" zdobyłam już jakiś czas temu w rossmannie - muszę przyznać, że zdarza się im mieć naprawdę fajne gadżety.



Inspirując się poszewkami hand made z blogów, namalowałam sobie sówkę na poduszkę :)

Ja potrzebowałam tylko farby do tkanin, cienkiego pędzelka i tektury aby nie zabrudzić niechcianej części podusi. U mnie z obowiązkowym kocykiem z ikei prezentuje się ona tak:


Czy u Was w domach też zagościły już wszechobecne sowy?
Jeśli tak to piszcie pod jaką postacią, bo wiem, że teraz pomysłów są tysiące!
Przesyłam ciepłe uściski!


Asia



sobota, 23 listopada 2013

Lalki z getta



Przygotowując się do ustnej matury z języka polskiego natrafiłam w Empiku na książkę Evy Weaver pt: "Lalki z getta". Już sam tytuł spowodował, że sięgnęłam po lekturę. Wczytawszy się w opis z tyłu okładki postanowiłam ją kupić. Mimo, że nie jest to prawdziwy obraz życia żydowskiego chłopca, to książka porusza tak bardzo, że nie daje o sobie zapomnieć. W ten sposób postanowiłam Wam przedstawić krótką historię małego Miki i dorosłego Maxa.




Historia rozpoczyna się krótkim wstępem do przerażającej opowieści. Czas akcji wprowadza nas w rok 2009, ale zaraz bohater zabiera nas w nie tak odległą przeszłość, czyli w rok 1938. Mika- dwunastoletni żydowski chłopiec mieszkający ze swoją matką i ukochanym dziadkiem otrzymuje płaszcz, który skrywa wiele tajemnic. Wraz z nastaniem września 1939 roku zaczęły się bombardowania. Zawieszenie lekcji, utrata pracy na uniwersytecie i w końcu dziwne zachowania Niemców wobec Żydów. Każdy z nich był zmuszany do noszenia gwiazdy Dawida, odebrano im znaczną część pożywienia, a nawet nałożono na nich obowiązek wyrobienia kenkart. Strach i przerażenie były obecne każdego dnia od wkroczenia niemieckich oddziałów. Dopiero w roku 1940 wszystko się zmieniło, zmieniło się na gorsze. Żydzi byli zobowiązani do opuszczenia swoich mieszkań i przeniesienia się do getta. Tak samo jak inni, Mika wraz ze swoim dziadkiem i mamą zamieszkali w gettcie. Płaszcz o którym wcześniej wspomniałam stał się najcenniejszą rzeczą dziadka, ponieważ dzięki dużej ilości małych i większych kieszeni mógł pomieścić w niej cały swój dobytek. Niestety nic takie proste nie jest, a tym bardziej życie w zamkniętej przestrzeni. Niedługo po przeprowadzce, dziadek zginął od strzału, a chciał tylko ocalić młoda kobietę. Od tego momentu Mika się zmienia. Powierzony mu płaszcz stara się szanować i chronić. Pewnego razu odkrywając zdobycze płaszcza natrafia na lalki, a dokładniej pacynki. Mika widząc nieszczęście, strach, lęk w oczach innych Żydów, postanawia zostać lalkarzem i świetnie mu to wychodzi aż do czasu, gdy... na swojej drodze spotyka żołnierza Maxa. Świat Miki przewraca się do góry nogami. Rozpoczyna podwójne życie. Życie w gettcie, gdzie opiekuje się swoją matka, wystawia przedstawienia w dziecięcym szpitalu z kuzynką i życie poza gettem, gdzie zostaje zmuszany do prezentowania pacynek śmierdzącym i okrutnym żołnierzom nie jest łatwe To jest pierwsza historia książki, natomiast druga ma już zupełny inny wymiar i znaczenie. Max, żołnierz, który zapoczątkował podwójne życie Miki, który wydawałoby się, że mu w pewien sposób pomógł został zesłany na Syberię. Stracił kontakt ze swoją rodziną. Ciężka praca, ból, tęsknota sprawiają, że Max czuje się samotny i wtedy wyciąga księcia- pacynkę, którą dostał w prezencie od Miki.



"Przejmujący opis wojny widzianej oczami dziecka i jego prześladowcy. Porywające studium ludzkiej odwagi i siły przebaczenia"

To nie jest książka o której da się tak po prostu zapomnieć. Wzruszająca i niezwykła, tak mogłabym ją określić.

Klaudia 



środa, 20 listopada 2013

Bibeloty za grosze



Dawno mnie nie bylo :) Dużo się ostatnio działo, dziś też miałam plany na wieczór - Zumba, którą tak ostatnio z wielu powodów omijałam. Jednak i dziś nie będzie mi dane odprężyć się podczas tańca, bo przez dzisiejszą chlapę czuję, że bierze mnie przeziębienie.

Postanowiłam więc pokazać Wam kilka rzeczy z mieszkania, bo nie ma nic przyjemniejszego niż ciepła herbata, wolny wieczór i kocyk ( czerwony! zakupiony ostatnio w ikei z myślą o wprowadzaniu świątecznego nastroju do domu). Nie dość, że pieszo do IKEI mam jakieś 4 minutki więc jestem na bierząco z wszelkimi nowinkami, to jeszcze w pobliżu znajduje się świetna hurtownia Deco, którą uwielbiam!

Nie będę już opisywać jej dokładnie i wstawiać zdjęć z wnętrza tylko zapraszam tu - Ania wystarczająco zobrazowała to miejsce, z resztą to dzięki niej udało mi się tam trafić! Za co jestem straasznie wdzięczna :)

Niestety niewiele udało mi się tam kupić, bo choć wszystko jest magiczne, sielskie itd. muszę najpierw znaleźć miejsce u siebie w  mieszkaniu na te wszystkie bibeloty.

Pierwsza rzecz, której nie mogłam się oprzeć:

Skrzyneczka na herbatę, którą zawsze chciałam mieć! ( za jakieś 25zł)






Ramka - która od jakiegoś już czasu czeka na swoją fotografię







Doniczka za niecałe 5 zł, pokazywałam już wcześniej :)


To tylko kilka z wielu uroczych przedmiotów jakie można tam nabyć. 
Wracam grzać się pod kocykiem, wyczekując na "Bitwę o dom".
Też oglądacie ten program? Ja bardzo lubię spędzać wieczory oglądając zmagania uczestników, niektóre projekty są naprawdę dobre!

Pozdrawiam cieplutko
Asia



poniedziałek, 11 listopada 2013

Farba w spray'u ciągle w ruchu!

Po malowaniu lampionów została mi czarna farba w spray'u i oczywiście biały pisak do szkła.

Postanowiłam przerobić starą puszkę po herbacie na pojemnik na ciateczka i inne słodkości.
Puszkę po czekoladzie (mamy ich wiele w kawiarni) na pojemnik do mąki.
Od mamy kiedyś dostałam też malutką doniczkę w kolorze pomarańczy jednak zdecydowałam, że czarny będzie bardziej pasował do mojej kuchni.

Wszystko ładnie komponuje się z e zrobionym wcześniej lampionem.








Mam zamiar "zdobyć" (bo w kawiarni puszki po czekoladzie zaczęły być rozchwytywane) i zrobić jeszcze pojemniczki na ryż, cukier i coś co jeszcze wpadnie mi do głowy.

Milego wieczoru!

Asia

niedziela, 10 listopada 2013

Szydełkowe LOVE

Cześć!

Wiecie jakie cuda można znaleźć w ciucholandach? Całkiem ładne, urocze szydełkowe serwetki i obrusiki.
Te, które ja posiadam znalazła mi babcia bo ja jakoś nie umiem takich ciekawych rzeczy tam znaleźć.
Moim zdaniem takie rzeczy za takie grosze to naprawdę świetna sprawa!











A Wy odwiedzacie czasem second handy? Jeśli tak, to czego zazwyczaj tam szukacie?

Buziaki! 
Asia

piątek, 8 listopada 2013

Weranda, ganek - jak zwał tak zwał

Werandy - to naprawdę magiczne miejsca jak się je umie i chce urządzić. 






Niestety nie każdy z nas ma taką możliwość posiadać to cudo.
Jednak można w pewnien sposób wnieść trochę tej magii do swojego mieszkania. Sklepy bardzo nam to ułatwiają. Znajdziemy w nich ozdobne doniczki, konewki czy latarenki, które postawione w domu choć trochę będą nawiązywały do werand, na których każdy z pewnością relaksowałby się popołudniami po pracy : )
Tutaj przykład ozdób z Praktikera







W sieci znalazłam też bardzo fajną rzecz - tablicę z zasadami jakie powinny panować na wszystkich gankach.


To tyle na dziś.
Miłego wieczoru!
Asia